<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3800988067006869609</id><updated>2011-07-07T15:29:47.724-07:00</updated><category term='spektakularny sukces'/><category term='swoje miejsce'/><category term='hello world'/><category term='studia'/><category term='song lyrics'/><category term='rozbite lustra'/><category term='opowiadanie'/><category term='zemsta'/><category term='co wypada a co nie'/><category term='to się nie uda'/><title type='text'>To się nie uda</title><subtitle type='html'>Seks, zdrada, nienawiść, czyli niezwykle barwne opowiadania erotyczne pióra wschodzącej gwiazdy porno</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://to-sie-nie-uda.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3800988067006869609/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://to-sie-nie-uda.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>ToSięNieUda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04475975111922210316</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>5</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3800988067006869609.post-8487868081654625668</id><published>2010-05-19T14:10:00.000-07:00</published><updated>2010-05-19T14:32:29.479-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='song lyrics'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='swoje miejsce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='co wypada a co nie'/><title type='text'>Z kwiatka na kwiatek</title><content type='html'>Nie byłem przekonany czy wypada mi coś pisać na tym blogu, jako że ostatnimi czasy nie pisałem żadnej prozy. Ostatecznie doszedłem jednak do tego samego wniosku co wielu przede mną, a mianowicie że zrobię to dla potomności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proza co prawda poszła póki co w odstawkę i chociaż trochę mi jej brakuje, postanowiłem spróbować swoich sił w tekstach piosenek. Innymi słowy, liryka. Od razu mówię, że jest trudniej. Melodia musi się zgadzać, od czasu do czasu przydałoby się coś zrymować no i trzeba wyrazić swoje myśli w dużo krótszej formie. Jak gdyby mało było wyzwań, teksty piszę po angielsku. In english? Why? Well, mostly because all the music i listen to has lyrics in english. Znam więc mnóstwo świetnych tekstów po angielsku a niestety dość mało wystarczająco dobrych po polsku. Co sprawia, że teksty po angielsku brzmią dla mnie lepiej i naturalniej. To tyle w kwestii językowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wcześniej wspominałem o autorytetach w pisarstwie i muszę przyznać, że dużo trudniej jest z takiego autorytetu zżynać tworząc liryki. Trzeba zatem próbować samemu. Dużo próbować. Zmieniać tematy, zmieniać styl, aż się poczuje, że coś zaskoczyło. O dziwo ulubione chwyty z prozy da się w zbliżonej formie przełożyć na lirykę. W moim przypadku to przede wszystkim celowe powtórzenia, negacje zdań i zabawa słowem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obawiam się, że wynik moich prac wkrótce może znaleźć swoje miejsce na tym blogu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3800988067006869609-8487868081654625668?l=to-sie-nie-uda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://to-sie-nie-uda.blogspot.com/feeds/8487868081654625668/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://to-sie-nie-uda.blogspot.com/2010/05/z-kwiatka-na-kwiatek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3800988067006869609/posts/default/8487868081654625668'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3800988067006869609/posts/default/8487868081654625668'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://to-sie-nie-uda.blogspot.com/2010/05/z-kwiatka-na-kwiatek.html' title='Z kwiatka na kwiatek'/><author><name>ToSięNieUda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04475975111922210316</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3800988067006869609.post-6150007375530187593</id><published>2010-05-02T12:17:00.000-07:00</published><updated>2010-05-02T12:52:42.248-07:00</updated><title type='text'>Autorytety</title><content type='html'>Każdy początkujący pisarz próbuje się na kimś wzorować. To jest fakt i nie ma się tu nad czym rozwodzić. Jest to bowiem jedyny sposób, by nauczyć się pisać dobrą prozę. Moim wzorcowym pisarzem jest Joseph Heller, co powinno być oczywiste dla wszystkich, którzy:&lt;br /&gt;a) przeczytali choć jedną książkę Hellera (takich jest wielu)&lt;br /&gt;b) przeczytali choć jedno moje opowiadanie (czytaj: jedyne moje opowiadanie)&lt;br /&gt;Oczywiście tych drugich jest niewielu, żeby nie powiedzieć, że prawie wcale ich nie ma. Problem polega jednak na znalezieniu ludzi, którzy spełniają oba warunki. Jeśli tacy w ogóle istnieją, dajcie znać. Napiszcie komentarz. Wyślijcie mi kwiaty. Cokolwiek. Potrafię się cieszyć nawet z małych rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wracając do tematu głównego, a był nim jeśli tego nie zauważyliście, autorytet pisarski. Wiemy już, że każdy pisarz ma swojego idola. Problem polega jednak na tym, iż w momencie kiedy już nauczymy się pisać, należy odnaleźć coś co nazywa się własnym stylem. Bo pisarstwo, jak każdy odłam sztuki, polega na tworzeniu czegoś nowego. Jaki jest użytek z legionu pisarzy piszących dokładnie jak Heller? Prawidłowa odpowiedź brzmi: żaden. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakładając, że każda forma pisarska wymaga nauki i wspomnianego autorytetu, okazuje się, że pisanie bloga też takiego wymaga. Moim jest Neil Gaiman, którego blog możecie śledzić pod tym adresem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://journal.neilgaiman.com/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naprawdę warto. Warto oczywiście też zapoznać się z jego książkami. I warto zapoznać się z twórczością jego narzeczonej, Amandy Palmer, która jest totalnie pokręconą piosenkarką. Wiem, bo byłem wczoraj na jej koncercie, zresztą Neil też tam był. Jednym słowem odjazd. Zdarzyło mi się być na kilku koncertach w życiu ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem. I wy też nie. Możecie mi wierzyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3800988067006869609-6150007375530187593?l=to-sie-nie-uda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://to-sie-nie-uda.blogspot.com/feeds/6150007375530187593/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://to-sie-nie-uda.blogspot.com/2010/05/autorytety.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3800988067006869609/posts/default/6150007375530187593'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3800988067006869609/posts/default/6150007375530187593'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://to-sie-nie-uda.blogspot.com/2010/05/autorytety.html' title='Autorytety'/><author><name>ToSięNieUda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04475975111922210316</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3800988067006869609.post-6692993053439240439</id><published>2010-04-21T11:08:00.000-07:00</published><updated>2010-04-21T11:29:20.180-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zemsta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozbite lustra'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spektakularny sukces'/><title type='text'>All that Jazz?</title><content type='html'>No cóż, ciężko raczej mówić o tym blogu używając wyrażeń typu "spektakularny sukces", "ogromna popularność" czy nawet "umiarkowane zainteresowanie". Ale jak to kiedyś powiedział jakiś średnio znany pisarz (wystarczająco średnio, bym nie zapamiętał jego nazwiska), pierwsze 13 lat pracy pisarskiej jest najgorsze. Zważywszy, że zacząłem pisać niecałe dwa miesiące temu, czeka mnie jeszcze około 12 lat i 10 miesięcy totalnego braku zainteresowania, wydawców, dochodów i rzeka kiepskich recenzji. A wy się martwicie jak zbijecie lustro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie dramatyzujmy. Życie bywa przecież czasem piękne, chociaż wyjątkowo rzadko od poniedziałku do piątku w godzinach od 9 do 18. To jest ten czas, którego nie poświęcam na pisanie. Ostatnio co prawda na pisanie nie poświęcam czasu w ogóle, ale bynajmniej nie rzucam też wszystkiego w cholerę. Tak się składa, że mam kilka pomysłów na kolejne opowiadania (dokładnie trzy), a jedno, podobne w stylu i właściwie z tej samej serii pt. "to się nie uda" ma już gotowy plan. Wystąpiły w pewnym momencie małe problemy z bohaterem, który cierpiał na nieprzewidziane rozdwojenie osobowości, ale już się pozbierał do kupy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem nowe opowiadania nadejdą. Mam nadzieję, że ta wiadomość ucieszy wszystkich tych, którzy przeczytali pierwsze i im się podobało. Mam nadzieję również, że wszyscy którzy przeczytali pierwsze i z niejasnych powodów postanowili nigdy więcej tu nie wracać gorzko tego kiedyś pożałują:]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3800988067006869609-6692993053439240439?l=to-sie-nie-uda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://to-sie-nie-uda.blogspot.com/feeds/6692993053439240439/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://to-sie-nie-uda.blogspot.com/2010/04/all-that-jazz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3800988067006869609/posts/default/6692993053439240439'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3800988067006869609/posts/default/6692993053439240439'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://to-sie-nie-uda.blogspot.com/2010/04/all-that-jazz.html' title='All that Jazz?'/><author><name>ToSięNieUda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04475975111922210316</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3800988067006869609.post-6635923066115231162</id><published>2010-04-14T13:45:00.001-07:00</published><updated>2010-04-14T14:08:33.334-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='to się nie uda'/><title type='text'>To się nie uda: studia</title><content type='html'>&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CUsers%5Ckrzys%5CAppData%5CLocal%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:DE;} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style=""&gt; Wszystkie poniższe myśli i rozważania to czysta fikcja literacka, jednak nie ma w nich ani jednego fałszywego zdania. Opisane wydarzenia nigdy nie miały miejsca, mimo to zdarzają się na co dzień. Opisane postaci nawet się nie urodziły, choć spotykacie je na ulicach. Dlatego proszę się zwyczajnie nie czepiać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt; text-align: center;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;W tym tygodniu skończyłem uniwersytet. Nie mogłem się doczekać. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Studia były dość łatwe a jednocześnie wcale takie nie były. Sama nauka nigdy nie wymagała ode mnie więcej czasu niż chciałem jej poświęcić i był to chyba jedyny powód dla którego w ogóle skończyłem studia. No i było jeszcze stypendium. Gdyby nie stypendium, cała ta farsa nie byłaby warta złamanego grosza. Nie chwaląc się i specjalnie nie upiększając powiem, że przez studia prześliznąłem się zwinnym ruchem godnym Niżyńskiego, zgarniając po drodze dobre oceny za projekty, które mnie nudziły.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Ale była też ta druga, mniej błyszcząca strona medalu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Ten, kto powiedział, że studia to najlepszy czas w życiu człowieka musiał być prawnikiem. Albo doradcą ubezpieczeniowym. Innymi słowy, specem od gwiazdek i drobnego druczku. Bo po tym zdaniu w rzeczywistości powinna następować gwiazdka, odsyłająca do długiego spisu warunków koniecznych do spełnienia. Na czele tej listy znajdowałoby się „Nie dotyczy studiów informatycznych”, wyprzedzając nieznacznie „Nie jeśli mieszkasz z rodzicami”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Oba te punkty skutecznie zredukowały moje życie towarzyskie do wartości krytycznych. Samotnymi wyspami na pustym oceanie tychże stosunków okazały się sporadyczne spotkania znajomych informatyków z roku, na które żaden z nas się nie cieszył i które już wkrótce przejdą pewnie do historii razem ze studiami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Tego wieczoru spotkaliśmy się w barze z bilardem, tym co zwykle. Bilard to świetne zabezpieczenie na wypadek braku tematów do rozmów. Jeśli rozmowa się nie klei, można skomentować czyjeś poczynania przy stole bądź samemu wziąć się do grania. Nie ryzykujesz długich przestojów w konwersacji i krępującej ciszy. Mimo to nasze rozmowy zawsze kojarzyły mi się z pchaniem wielkiego głazu pod górę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Eee, to jak tam w pracy? – przerwał dłuższą chwilę ciszy kolega numer 1.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- W porządku, wdrażamy właśnie nowy system. – odpowiedział kolega numer 2, który już pracuje. Ja nie pracuję, chociaż może się to wkrótce zmieni.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Jest on oparty na najnowszej bazie Oracle. Bo wiecie, &lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Oracle osiągnęło ostatnio znakomity wskaźnik cena/wydajność w najnowszym teście TPC-C.&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nie wiem – odparłem zgodnie z prawdą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- A słyszeliście, że Oracle wprowadza na rynek nową wersję pakietu Oracle Business Intelligence Applications? To będzie coś niesamowitego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nie słyszałem – odparłem, również zgodnie z prawdą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;Fala ciszy zalała wszystkich niczym tsunami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- A słyszeliście ten dowcip? – wyskoczyłem z głupia frant - Co się stanie gdy się skrzyżuje murzyna z latynosem?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nie wiem – powiedział kolega numer 1.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- No ja też nie – to był kolega numer 2.&lt;br /&gt;- Ktoś za leniwy, żeby kraść – rzuciłem i zacząłem się histerycznie chichotać. Spojrzałem po kolegach. Żaden się nie śmiał. No tak, pomyślałem. Znowu to samo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;A ja zawsze uwielbiałem niepoprawne politycznie dowcipy. Te rasistowskie, seksistowskie i szowinistyczne, te antyklerykalne, antyamerykańskie i antysemickie, nawet te o grubasach i blondynkach, bo to w końcu też dyskryminacja. Na świecie nie ma przecież nic śmieszniejszego, nic bardziej prostackiego i ograniczonego, nic wywołującego większe zażenowanie niż dyskryminacja właśnie. Dlatego zawsze śmiałem się z tych dowcipów najgłośniej i najdłużej, sam chętnie je wymyślałem i rozpowiadałem, im bardziej absurdalne i prymitywne tym lepiej, ku konsternacji wszystkich obecnych którzy najwyraźniej pojęcia nie mieli, z czego ja się śmieję.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Tak było i teraz. Koledzy zaczęli dyskretnie spoglądać na zegarki. Spotkanie dobiegło końca. Chwilę później stałem na zewnątrz baru w obskurnym zaułku a deszcz lał się na mnie strumieniami.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Proszę chwilkę poczekać, zaraz powiadomię panią X, że już pan jest – powiedziała miła dziewczyna w recepcji firmy W, czołowego producenta pralek, zmywarek i lodówek na rynku. Za chwilę miałem mieć pierwszą rozmowę o pracę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;Zabrzęczało, gdy drzwi windy otworzyły się i sztywnym jak deska krokiem wyszła z nich niezbyt miła dziewczyna i z suchym uśmiechem podeszła do mnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Miło mi pana poznać. Nazywam się X. Witamy w W. Proszę za mną.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Weszliśmy do małej salki konferencyjnej. Pani X wskazała mi miejsce przy stole, sama siadła po przeciwnej stronie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Zaczynajmy. Proszę mi powiedzieć, co pan wie o W?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Oczywiście. Jesteście państwo czołowym producentem pralek, zmywarek i lodówek na rynku. Ponadto produkujecie żelazka, suszarki, telewizory, wieże Hi-Fi, laptopy, telefony komórkowe, meble ogrodowe i jedyne w swoim rodzaju domowe ciasteczka z wróżbą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- To wszystko?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Zdaje mi się, że tak – bąknąłem niepewnie – ale mogłem coś pominąć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Odpowiedź padła natychmiast.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Pominął pan – dostrzegłem błysk triumfu w jej oczach – Produkujemy również guziki od spodni. Dziękuję za odpowiedź.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Przegrałem pierwszą rundę, pomyślałem. Ale nie dam się tak łatwo. Następne pytanie będzie moje. Powtarzałem to jak mantrę. Jednocześnie poczułem, że ręce zaczynają mi się pocić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Proszę mi powiedzieć czym by się pan chciał zajmować w W?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Jako student, a właściwie już absolwent informatyki, chciałbym pracować jako projektant oprogramowania dla najnowszych produktów firmy W, takich jak nowe modele pralek bądź zmywarek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Rozumiem… i wnioskuję, że nie doczytał pan informacji, iż ten dział jest właśnie przenoszony do Tanzanii. – to już nie był błysk w oku, cała jej postać emanowała upiornym blaskiem zwycięstwa - Czy może interesuje pana praca w Tanzanii właśnie?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Ehm, no nie – bąknąłem - Rzeczywiście informacja ta chyba mi umknęła.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Znowu zrobiła ze mnie durnia. Co więcej, sprawiła że tak się właśnie czułem. Chciałem się zapaść pod ziemię. Albo żeby świat się teraz skończył. A jak nie świat, to chociaż ta rozmowa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Przejdziemy teraz na język angielski. Proszę mi powiedzieć kilka słów o sobie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Wzrokiem mogłaby robić laparoskopię. Od środka cały się trzęsłem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- I.. eee… I… ehm… I…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Rozumiem. To już wszystkie pytania. Odpowiedź otrzyma pan w ciągu tygodnia. Dziękuję za rozmowę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Drzwi się za mną zamknęły. Czułem się dużo mniejszy niż jeszcze pół godziny temu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Jak poszła rozmowa? – dobiegł mnie głos mojej matki gdy na palcach przemykałem się do swojego pokoju. Plan A, który przewidywał wśliźnięcie się do domu niezauważonym, zawiódł. Konfrontacja stała się nieunikniona. Pora na plan B.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Niezgorzej – skłamałem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Wielokrotnie przekonałem się, że nie warto mówić matce prawdy, szczególnie gdy spotka cię jakieś niepowodzenie. Nic dobrego nigdy z tego nie wyniknie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- To znaczy jak, dobrze czy niedobrze?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Normalnie – skłamałem ponownie. Mimowolnie spojrzałem w lustro by sprawdzić, czy nie urósł mi nos.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Aha, czyli więcej się nie dowiem?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Ale nie ma specjalnie o czym opowiadać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- No jak nie ma to nie ma – ucięła, nadąsana.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Udało się, pomyślałem. Niebezpieczeństwo minęło.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Mamusia co prawda nieco się wkurzyła, ale za to straciła już zainteresowanie całym wydarzeniem. A jest to bardzo istotne, bo pozwala o przykrym potknięciu w miarę szybko zapomnieć. Ów dar zapomnienia nie byłby mi dany, gdybym się przed szanowną rodzicielką wygadał. Natychmiast moja prywatna wpadka urosłaby do rangi dramatu rodzinnego, byłaby rozkładana na czynniki pierwsze i dogłębnie analizowana z każdym kolejnym członkiem rodziny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;W ten sposób ta jedna rozmowa wkrótce byłaby na ustach wszystkich i stałaby się przekleństwem mojego życia. Już sobie wyobrażam, z jaką radością przywoływano by ją podczas świąt rodzinnych, by choć na chwilę ubawić towarzystwo cudzym kosztem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;Tym razem udało się jednak nieszczęścia uniknąć. A nos wcale nie urósł.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Z braku lepszego zajęcia odpaliłem komputer i rozpocząłem mój codzienny internetowy rytuał – przejrzałem ulubione portale muzyczne, zajrzałem na pudelka i sprawdziłem pocztę. Wstrzymałem oddech.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Odpisali. Drżącą z podniecenia dłonią otworzyłem maila. Trudno powiedzieć, że treść wiadomości była dla mnie zaskoczeniem, bo nie była. Jednak zabolał mnie pewien szczegół. Mail został wysłany w niecałe pięć minut po zakończeniu rozmowy. Nie wahali się zatem nawet przez chwilę. Skreślili mnie od razu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- A kiedy dadzą ci odpowiedź? – z pokoju po raz kolejny dobiegł mnie głos matki. Cóż za wyczucie czasu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Jakoś tak w ciągu tygodnia – skłamałem.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nie ma – odparła pani za biurkiem w urzędzie pracy, gdzie udałem się następnego dnia w poszukiwaniu ofert dla informatyków.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Zupełnie nic? – postanowiłem się upewnić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nic.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- A jest cokolwiek innego?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nie ma.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- To co tu pani właściwie robi?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nic – odparła szczerze i uśmiechnęła się lubieżnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Wzruszyłem ramionami i wyszedłem.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Nie lubię tradycji. To ten rodzaj rzeczowników, który zawsze wywoływał u mnie zimne dreszcze. Jak logarytm, albo urzędnik podatkowy. Ma on zwyczaj pojawiania się przynajmniej raz do roku i zmuszania cię do robienia dokładnie tego samego co dwa, trzy i cztery lata temu, podczas gdy ty wolałbyś w tym czasie spróbować czegoś nowego, jak skoku ze spadochronu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- W ten wtorek świętujemy moją i ojca rocznicę ślubu – powiedziała matka od niechcenia podrzucając w górę smażony właśnie naleśnik.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Aha – mruknąłem, chwytając za kurtkę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Dałbym wszystko by móc w ten wtorek skoczyć ze spadochronu, choćby i bez spadochronu. &lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;Rodzinne przyjęcia były zawsze dla mnie traumatycznym przeżyciem. Najgorsza była jednak świadomość, że póki rodzice żyją i są razem, nie przepuszczą żadnej okazji do zgromadzenia rodziny przy jednym stole.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Przyjedzie twoja siostra z mężem i dziećmi. Odkąd mieszkają w Monachium zbyt rzadko się widujemy – kolejny naleśnik wykonał zgrabny obrót w powietrzu i opadł na patelnię. – A ty gdzie znowu idziesz tak późno? I kiedy wrócisz?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Idę na balety.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Ty byś tylko na imprezy latał. Ale to się skończy jak tylko znajdziesz uczciwą pracę. Wtedy będziesz przychodził po pracy zmęczony i nie będziesz miał ani siły ani ochoty na imprezy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Tak mamo, pomyślałem. Masz rację, mamo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Nie ma przecież nic prostszego jak stwierdzić, że jest się zmęczonym po pracy. A następnie legnąć na kanapie i włączyć telewizor. Każdy to potrafi. Wyzwaniem jest wykrzesanie z siebie tej odrobiny energii, która jest potrzebna by po całym dniu spędzić jeszcze wieczór aktywnie. &lt;/span&gt;&lt;span lang="DE"&gt;Spotkać się ze znajomymi na drinka. Pójść do kina. &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;Zrobić coś, co ci sprawia przyjemność, cokolwiek to jest.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Takie zachowanie jest jednak z punktu widzenia zwolenników kanap i telewizji karygodne. I nawet nie ma co dyskutować. Nie dyskutowałem więc.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Drzwi zamknęły się za mną z trzaskiem, podczas gdy kolejny naleśnik lądował na patelni.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Miasto nocą jest ładniejsze niż za dnia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Nocą to człowiek decyduje co należy oświetlić. Światła reflektorów padają więc przede wszystkim na okazałe zabytki oraz ekstrawagancką, nowoczesną architekturę. Dzięki temu miasto nocą jest ładne.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Słońce natomiast jest demokratyczne – oświetla wszystko jednakowo. W świetle dnia oczom ukazują się rozsypujące się budynki, place budowy i śmieci na ulicach. Miasto za dnia jest nieładne.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Tej nocy miasto również mieniło się i iskrzyło, bezwstydnie prezentując swoje wdzięki i możliwie dokładnie zakrywając wady. Jak dziwka. Dziś nie miałem ochoty na dziwki. Szedłem na balety. Na pewno znajdzie się tam jakaś, której nie będzie trzeba płacić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Skręciłem w ciemną uliczkę i wszedłem do mojego ulubionego klubu w mieście.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Nie lubię żadnego klubu w tym mieście. Do tego chodzę tylko dlatego, że mam tu znajomego barmana, który serwuje mi darmowe drinki. A drinki działają na dupy jak magnes. Czasem jednak zdarza się tak, że przydałaby się ta druga strona magnesu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Stałem właśnie przy wejściu i rozglądałem się po klubie gdy jakaś laska po drugiej stronie parkietu złapała moje spojrzenie. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Moje wyrażały głównie niesmak. Nim zdążyłem się zmyć, stała przy mnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Hej, dobrze się bawisz? – zaciągnęła głosem, który w jej mniemaniu był chyba seksowny. W moich uszach brzmiał jak skrobanie kredą po tablicy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Świetnie – odparłem sucho.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Niezła muza, co?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- No.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Nie cierpię muzyki w klubach, tak jak nie znioszę muzyki w radiu. Radiowe playlisty układane są przez głuchych bądź ciężko upośledzonych, choć osobiście uważam, że to te same osoby. A w klubach puszcza się to co leci w radiu, by ludzie mogli sobie potupać do znanych melodyjek. Kółko się zamyka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Chcesz potańczyć?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nie – odparłem i odszedłem w stronę baru. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Dziewczyna pokazała mi fucka i wykonała serię obscenicznych gestów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Czego żeś ją spławił? – spytał znajomy barman gdy usiadłem przy barze. – Na jeden raz by się nadała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Może dla ciebie. Ja nie gustuję w kretynkach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Czyżby? A pamiętasz może niejaką Roksanę?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Wolałbym zapomnieć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Rzeczywiście wolałbym o niej zapomnieć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Nie zrozumcie mnie źle, Roksana to była śliczna dziewczyna. Oczu wprost nie dało się od niej oderwać. Ale gdy tylko otwierała usta marzyłem o tym by ogłuchnąć. Nasz związek nie przetrwał próby czasu, bo wychodziłem z pokoju za każdym razem gdy chciała coś powiedzieć. Nauczyłem się jej nie słuchać tak sprawnie, że nie zauważyłem kiedy ogłosiła, że ode mnie odchodzi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- W dzisiejszych czasach nie można być wybrednym – filozoficznym tonem powiedział znajomy barman szykując mi drinka, za którego nie zapłacę. – Albo dymasz plastikowe panienki albo posuwasz dmuchaną lalkę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Miał rację. Wiedziałem o tym. Dopiłem drinka i poszedłem do domu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Dzień dobry – powiedziała pani Y i znacząco spojrzała na zegar ścienny. Spóźniłem się na rozmowę kwalifikacyjną ponad pół godziny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;To nie moja wina, że siedziba firmy X jest na totalnym zadupiu. Bez GPSa każdy by się zgubił. No pewnie nie każdy, ale ja tak. Mi się takie rzeczy po prostu zdarzają.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Dzień dobry.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Aha – powiedziała pani Y i szybko odhaczyła coś w papierach przed sobą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Na dodatek na zewnątrz było ze 30 stopni a w toyocie ojca nie ma klimatyzacji. Podczas jazdy spociłem się jak świnia i tak pewnie właśnie wyglądałem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Jak tam pańskie samopoczucie? – tym razem znaczącym spojrzeniem udało jej się objąć zegar, moją przepoconą koszulę i białe skarpetki. Czarne matka wyprała dziś rano.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Świetnie, dziękuję. A jak się pani miewa?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Taaak – dwoma szybkimi ruchami długopisu odhaczyła przed sobą kolejne podpunkty.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Poczułem się lekko zbity z tropu. Nie uszło to jej uwagi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Czy ja pana stresuję?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nie, skądże – w głębi serca wcale nie czułem pewności z jaką to powiedziałem – Dlaczego pani tak sądzi?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- A dlaczego pan tak sądzi?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Słucham?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Proszę odpowiedzieć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Ale na co?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Na moje pytanie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Jakie pytanie?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;W ciszy jaka zapadła słychać było jedynie skrobanie długopisu po papierze, na którym pani Y odhaczała swoje podpunkty. Spojrzałem przez okno. Świat za szybą wydawał się nadzwyczaj piękny, a jednocześnie jakoś dziwnie odległy. Chmury leniwie płynęły po niebie a ptaki zataczały okręgi na horyzoncie. Dostępu do tej boskiej krainy bronił jednak olbrzymi cerber, który siedział na warcie i ujadał wściekle. Potwór był brzydki, a mordę miał pokrzywioną, z kształtu podobną nieco do…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk głosu pani Y.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Obawiam się, że nie mogę panu nic zaproponować. – spojrzały na mnie oczy cerbera – Nie odpowiedział pan wyczerpująco na żadne z postawionych pytań.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Ale pani mi przecież żadnego konkretnego pytania nie zadała – zaprotestowałem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Jednocześnie pańska niska samoocena i brak umiejętności radzenia sobie ze stresem nie spełniają podstawowych standardów naszej firmy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Ale ja nie mam niskiej samooceny. – zaprotestowałem żałośnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Ponadto jest pan osobą mało interesującą i słabego charakteru. Nie ma pan planu na życie i jest pan niezaradny. Matka wciąż pierze panu skarpetki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Ale…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Dlatego też proszę nie aplikować do X przez najbliższe dwa lata. Radzę panu poświęcić ten czas na zdobycie doświadczenia zawodowego i pracę nad własnym charakterem. Życzę panu wielu sukcesów w przyszłości. Do widzenia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Do widzenia – mruknąłem zażenowany.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Wychodząc słyszałem jak pani Y odhacza kolejne podpunkty.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;***&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;W życiu zdarzają się chwile radości, ale zdarzają się też przyjęcia rodzinne, przy czym te drugie występują częściej i trwają dłużej. Przynajmniej u nas w rodzinie. Dzięki temu od zawsze łączyły nas silne więzi nienawiści. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Rodzina siedziała właśnie posępnie przy stole rozglądając się po zebranych i namierzając pierwszą ofiarę dzisiejszego obiadu. Wcale mnie nie zdziwiło, że padło akurat na mnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nie dłub w nosie – karcącym tonem powiedziała matka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Chciałem się tylko podrapać. – odparłem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Taki duży chłopiec a dłubie w nosie – pokręciła głową babka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Wszyscy wyraźnie się rozluźnili. Ofiara została namaszczona. Teraz będzie się smażyć i skwierczeć w ogniu wścibskich pytań i docinek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- A pamiętacie jak na komunii Marysi Piotruś dłubał w nosie i wujek Andrzej to zauważył? – ciotka wprost promieniała. – Andrzej powiedział, że wybuduje mu tam kopalnię, a Piotruś się przestraszył i cały czas od niego uciekał. Nie mogliśmy mu potem wytłumaczyć, że wujek żartował. – ciotka zanosiła się śmiechem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- I nic to nie dało. Dwadzieścia lat później nadal grzebie w tym nosie jak w kopalni – babka była rozjuszona.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Bo on nigdy nie słucha co się do niego mówi. – podsumowała matka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;To jest akurat prawda. Ale takie umiejętności nie przychodzą od razu. Trzeba nad nimi pracować. I dużo ćwiczyć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Siedź prosto przy stole - wyszczekała moja siostra która najwyraźniej przyjechała specjalnie z Monachium tylko po to by mi dokopać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- No właśnie, wyprostuj się. – matka nie chciała być gorsza.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- To może ja taki fajny dowcip opowiem? – w tym momencie stanąłbym i na głowie żeby tylko odwrócić ich uwagę od mojej osoby.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- On znowu z tymi swoimi dowcipami. – skomentowała matka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Co się stanie gdy się skrzyżuje murzyna z latynosem?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Zapadła pełna oczekiwania cisza.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Ktoś zbyt leniwy, żeby kraść.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Cisza niebezpiecznie się przedłużała. Spojrzałem po twarzach zebranych. Były nieruchome niczym maski karnawałowe. I równie dziko powykrzywiane.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- To ja już przyniosę lasagne – zaszczebiotała matka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Towarzystwo od razu się rozluźniło. Lasagna posłużyła za kolejną ofiarę, tym razem noży i widelców, a później uwag o tym, że za twarda bądź za miękka, zbyt wypieczona bądź niedopieczona, za słona albo za mdła. Matka przyjmowała je z uśmiechem na ustach, odpowiadała grzecznie i taktownie, a nóż w jej dłoni drżał.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Przy pierwszej nadarzającej się okazji wstałem od stołu i wyszedłem z pokoju.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;***&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nie dotyczy – odparła ta sama pani za tym samym biurkiem w urzędzie pracy, kiedy następnego dnia składałem podanie o zasiłek dla bezrobotnych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Jak to nie dotyczy? – czułem jak powoli, jeden po drugim, puszczają mi nerwy. – Przecież jestem bezrobotny, tak czy nie?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Tak.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- To dlaczego nie mogę dostać zasiłku? – mój mózg niebezpiecznie zbliżał się do własnej temperatury wrzenia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Pana nie dotyczy – odparła beznamiętnie urzędniczka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Już otwierałem usta, by zaprotestować przeciwko sposobie traktowania obywateli w tym urzędzie, by wyrazić swoje głębokie ubolewanie nad samolubną polityką rządu i wylać cały skrywany żal do świata, gdy zrozumiałem, że tak naprawdę mam to w dupie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Następny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Zamknąłem usta, obróciłem się na pięcie i wyszedłem z budynku.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Wychodząc wpadłem na Pawła. Paweł to mój kolega, jeszcze z czasów podstawówki. Do liceum już nie dotarł. Nie widzieliśmy się co prawda od tamtego czasu ale słyszałem, że ostatnio rozkręcił własny biznes i ma forsy jak ja lodu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Cześć stary, jak leci? – wykrzyknął Paweł na mój widok.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Ehm, cześć. – odpowiedziałem markotnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Miałem nadzieję, że nie zauważył skąd wychodziłem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- O mało co na ciebie nie wpadłem, wyleciałeś z tego urzędu jak z procy. A co ty właściwie robiłeś w urzędzie pracy?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Czemu właśnie mnie to zawsze spotyka?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- No więc… - zacząłem niepewnie podczas gdy szare komórki usilnie pracowały nad jakimś wiarygodnym wytłumaczeniem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nie musisz mi się tłumaczyć. Ciężko z pracą, wiadomo. Dziś studia to nie wszystko. Takich wymuskanych absolwencików jest teraz na rynku jak bydła. I jak bydło się ich zresztą traktuje. Bo firmy potrzebują ludzi z krwi i kości, znających życie i znających się na interesach. Ot, takich jak ja chociażby.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Takich jak ty cwaniaczków jest jeszcze więcej, pomyślałem, nie powiedziałem. Tylko większość z nich prowadzi lombard lub sprowadza BMW z Niemiec. A tobie się skurczybyku zwyczajnie udało.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Ja sam robiłem w kilku korporacjach przez parę lat, ale muszę ci powiedzieć, że to robota bez przyszłości. Najważniejsze jest tam zawsze dobro firmy. A ja chcę, żeby najważniejsze było moje dobro. Dlatego rozkręciłem własny biznes. I mam swój mały dochodzik. Ale co ja się będę chwalił. Opowiadaj co tam u ciebie stary.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Ostatniemu zdaniu towarzyszyło przyjacielskie klepnięcie w plecy. Wzdrygnąłem się.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Nigdy go tak naprawdę nie lubiłem. W szkole spisywał ode mnie wszystkie zadania a potem szedł i rozwiązywał je przy tablicy. Sam nigdy się nie uczył. Był jednak wygadany i nauczyciele go lubili, więc przepuszczali z klasy do klasy. Ale w siódmej klasie doszła nam chemia, a chemiczka poznała się na nim od razu. Paweł nigdy nie skończył siódmej klasy. Ja natomiast do dziś wspominam chemiczkę ciepło.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Ale teraz Paweł ma własną firmę i trzepie kasę. I co ja mam mu niby wielkiego opowiedzieć?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nic wielkiego – powiedziałem z rezygnacją – rozglądam się za pracą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Skoro już urzędasów od pracy odwiedzasz, to śmiem mniemać, że już dłuższy czas się rozglądasz. I pewnie jakoś dostrzec nie możesz. – Paweł zaśmiał się z własnego dowcipu. – Pozwól, że jako stary kolega udzielę ci dobrej rady. Musisz ściemniać. Ściemniać w CV, ściemniać na rozmowie kwalifikacyjnej i potem ściemniać w pracy. Musisz im opowiadać bajeczki. Oni właśnie tego oczekują. Nikt nie chce słuchać prawdy, prawda jest dla frajerów. Musisz być od nich sprytniejszy. Jeśli oni się wymądrzają, ty wymądrzaj się bardziej. Jeśli oni ci zadają głupie pytania, twoje odpowiedzi muszę być jeszcze głupsze. Tylko wtedy zrobisz na nich wrażenie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Tutaj Paweł zrobił znaczącą pauzę, zapewne czekając na słowa podziękowania z mojej strony. Nic takiego nie nastąpiło.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- No nic stary, muszę zmykać. Rozumiesz, interesy wzywają. Fajnie się z tobą gadało.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Kolejne przyjacielskie klepnięcie w plecy miało być chyba tego potwierdzeniem. Paweł uśmiechnął się jeszcze szeroko, ścisnął moją dłoń i potrząsnął nią energicznie. Po czym odwrócił się i natychmiast zniknął w tłumie ludzi zalewającym chodnik.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;***&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;Kolejny dzień zaczął się zupełnie zwyczajnie. Jak co rano obudził mnie pies, który wpadł do &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;pokoju jak rakieta, wskoczył na łóżko i zaczął po mnie skakać. Ciąg dalszy był przewidywalny. Matka pokłóciła się z ojcem, wściekła się i trzasnęła drzwiami od pokoju. Ojciec z kolei wściekł się i trzasnął drzwiami wejściowymi, jako że szedł do pracy. Życie toczyło się więc swoim torem i nic nie wskazywało na to, że coś miałoby się zmienić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;A jednak coś się stało.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Witamy serdecznie w X, panie Krzysztofie – powiedziała pani Z podczas mojej trzeciej w tym tygodniu rozmowy o pracę. Była środa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nazywam się Piotr. Piotr Krzyśków – sprostowałem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Doprawdy? W takim razie najmocniej przepraszam. Proszę za mną, panie Pawle.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Tym razem nie sprostowałem. Nie chciałem pogarszać sytuacji. Posłusznie poszedłem za panią Z do ogromnej Sali konferencyjnej. Spojrzałem na napis nad drzwiami. „Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją”. Mrugnąłem raz, a potem drugi. Napis zniknął. Pani Z wskazała mi miejsce po czym usiadła na miejscu obok, na tyle blisko, że nogą dotykała mojej łydki. Założyła nogę na nogę, właściwie kładąc mi ją na kolanie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Zaczynajmy – powiedziała uroczyście, wzięła do ręki formularz, strzeliła dwukrotnie długopisem i pochyliła się do przodu, odsłaniając obfity biust. – Dzień dobry.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Poczułem jak jej noga ociera się o moją. Spojrzałem na nią. Uśmiechnęła się do mnie lubieżnie i oblizała wargi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;W tym momencie coś we mnie pękło. Zobaczyłem, jak pode mną otwiera się dziewiąty krąg piekła, a w nim sami skurwiele. Taaak, pomyślałem, po czym uśmiechnąłem się do niej jeszcze lubieżniej i odpowiedziałem:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Dzień dobry, a&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;że już się dziś nie spotkamy: dobry wieczór i dobranoc.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Nie tego się spodziewała. Przez chwilę dostrzegłem cień zaskoczenia w jej oczach. Opanowała się jednak natychmiast.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Proszę mi powiedzieć, panie Tomaszu, co pan sądzi o…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni – zagrzmiałem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Słucham?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Mateusz, rozdział 3., wers 1.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Ehm, tak – była wyraźnie speszona. – Może ja przeformułuję pytanie w takim razie. Co pan myśli o…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Wszystko, jeśli dobrze pomyśleć, daje do myślenia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Ale o czym pan mówi? I dlaczego mi pan przerywa?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Mówi Nietsche, ja tylko przerywam. A przerywam, bo im mniej ludzie myślą, tym więcej mówią. Albo chcieliby mówić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Długopis wypadł jej z ręki. Z początku nawet tego nie zauważyła. Schyliła się by go podnieść. Byłem szybszy. Nasze oczy spotkały się. Zobaczyłem w nich strach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Dziękuję – wzięła głęboki wdech – Przejdźmy do następnego pytania.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Proszę mi powiedzieć, dlaczego wybrał pan naszą firmę?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Niewielki jest wybór wśród zgniłych jabłek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Kolejne pytanie poprzedził głęboki wdech. I długi wydech.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Porównuje pan X do zgniłych jabłek?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nie ja, Szekspir.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Pani Z sapnęła cicho, złapała się za głowę i z krzykiem wybiegła z Sali. Uśmiechnąłem się pod nosem, założyłem nogę na nogę i rozsiadłem wygodnie w krześle. Czekałem. Nie minęły dwie minuty jak do sali weszła poważna starsza kobieta. Przedstawiła się jako pani K, szefowa działu HR w X.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Człowiek się nie zmienia – powiedziałem z uśmiechem – Człowiek czasem po prostu daje się poznać z innej strony.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Władysław Grzeszczyk – powiedziała, a ja przytaknąłem, ciągle się uśmiechając - Dostał pan tę pracę, panie Piotrze. Gratuluję. A teraz proszę za mną, oprowadzę pana po firmie.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;***&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;Miałem właśnie podzwonić po znajomych ze studiów i zorganizować oblewanie mojej nowej pracy w pubie gdy uświadomiłem sobie, że wcale nie mam na to ochoty. Wolę wypić za mój sukces samotnie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- I za darmo – powiedziałem na głos i skierowałem swoje kroki do mojego ulubionego klubu, który wcale taki nie jest.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Siemasz – od progu powitał mnie znajomy barman – co dziś pijemy?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- To co zwykle.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Eee, czyli co? – popatrzył na mnie bez zrozumienia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nie ważne – powiedziałem i szybko machnąłem ręką, bo moją uwagę przyciągnęła właśnie postać siedząca przy stoliku obok. – Zrób mi dwie margarity, ale migiem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Robi się, szefie – znajomy barman wyszczerzył zęby i mrugnął porozumiewawczo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Wziąłem oba drinki i podszedłem do stolika, przy którym siedziała dziewczyna. Nie miałem dziś ochoty na tanie gierki, rzuciłem więc z miejsca:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Cześć kochanie, jak się masz? – i czekałem na efekt. Ostatecznie mogę przecież wypić obie margarity sam. Dziewczyna odwróciła się do mnie, zmrużyła oczy i spojrzała wyzywająco. &lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Po czym&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;uśmiechnęła się szelmowsko i powiedziała:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Patrzcie, co też kot przyniósł. Usiądź… koteczku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Chciałem ją uścisnąć z radości, ale powstrzymałem się w porę. Nie warto przesadzać z byciem bezpośrednim. Ludzie wokół ciebie stają się wtedy nieufni i nieprzystępni. Wznieśliśmy więc toast i wypiliśmy nasze zdrowie. Przy okazji spytałem ją o imię, bo przecież trzeba jakoś podtrzymać rozmowę. Nazywała się Sylwia. Jako że byłem w iście szampańskim nastroju,&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;postanowiłem opowiedzieć jej mój ulubiony dowcip. W klubie właśnie uruchomili parkiet i podgłośnili muzykę, musiałem się więc mocno nachylić by mnie dobrze słyszała. Miała bardzo głęboki dekolt.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Co się stanie, gdy się skrzyżuje… - zacząłem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Gdy się co? Nic nie słyszę!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Gdy się skrzyżuje murzyna z Latynosem?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Murzyna z kim?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Z LATYNOSEM! – wydarłem się prosto do jej ucha.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Znaczy się, że gejów?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Dobre pytanie, pomyślałem. Jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, że dowcip miałby więcej sensu gdyby chociaż jedno z dwójki było rodzaju żeńskiego. Teraz musiałem wszystko odkręcać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- No, nie – wyjaśniłem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- No to nie mam pomysłu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- A jakby byli gejami to byś miała?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- No, kilka – powiedziała z uśmiechem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Roześmiałem się, głośno i radośnie. Oplułem przy okazji siebie i stolik przede mną ale udałem, że nic takiego nie miało miejsca. Dyskretnie wytarłem blat rękawem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- To dokończ ten dowcip, ja też bym się chciała pośmiać. – miałem wrażenie, że przygląda się stolikowi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Ktoś zbyt leniwy, żeby kraść – powiedziałem, również z uśmiechem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Teraz na nią przyszła kolej by się roześmiać. Tyle że jej śmiech był dźwięczny, perlisty, przywodził na myśl szum morza i śpiew ptaków, bądź cos równie romantycznego. Patrzyłem na nią bez słowa, oczarowany samym widokiem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Czas na rozmowie upłynął nam jak Kopciuszkowi na balu i nim zdążyłem się obejrzeć wybiła północ. O północy wszystkie księżniczki odjeżdżają swymi karocami i Sylwia również powiedziała, że ma niedługo autobus. Zaproponowałem, że ją odprowadzę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Szliśmy na przystanek na przemian śmiejąc się i patrząc w gwiazdy, których w mieście właściwie nie widać. Nam to jednak nie przeszkadzało. Na pożegnanie pocałowała mnie w policzek. A to cnotka, pomyślałem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Dostałem jej numer telefonu nim zdążyłem o niego poprosić.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Wracając do domu poszedłem na skróty. Wiele filmów i opowieści zaczęło się od tego, że ktoś poszedł na skróty. Ta się tak skończy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Skręciłem prosto w ciemny i obskurny zaułek. Jedynym źródłem światła była tu dogorywająca żarówka latarni. W jej słabym blasku dostrzegłem nadchodzącego napakowanego Murzyna. Odruch samoobronny kazał mi natychmiast spuścić wzrok i udać, że spoglądam na zegarek. A nuż przejdzie obok, myślałem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nie udawaj, że się gapisz na zegarek Białasie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Uniosłem niepewnie głowę i spojrzałem Murzynowi w twarz. Tyle że to była twarz Latynosa. Ten facet musiał mieć skomplikowane drzewa genealogiczne.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Co się kurwa gapisz, wyskakuj chuju z forsy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Nie czekałem na dodatkową zachętę. Alkohol czuć było od niego na kilometr. Wyciągnąłem portfel z kieszeni spodni i bez słowa podałem go napastnikowi. Ten szybkim ruchem sprawdził jego zawartość.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- W chuja sobie ze mną lecisz skurwielu? Gdzie jest pierdolona forsa?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nie mam więcej, wydałem wszystko w klubie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;- To się dopiero kurwa okaże.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Pierwszy cios padł nim wybrzmiało ostatnie słowo. Jego impet powalił mnie na ziemię. Za chwilę doszedł drugi i trzeci. Nawet nie zdążyłem się zasłonić rękoma. Głowa odbiła się od bruku. Coś chrupnęło.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Następnie posypały się kopniaki. Pierwszy trafił w brzuch. Zwinąłem się w kłębek i rozkaszlałem. Kolejne trafiały już losowo, w klatkę, w nerki, w twarz. Nie miałem siły się zasłaniać, na przemian charczałem i wyłem z bólu. Gdzieś w ciemności nade mną błysnął nóż. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;No tak –zdążyłem jeszcze pomyśleć - Tak to się musiało skończyć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Nóż wbił się w podbrzusze. Krew napłynęła mi do ust. Zachłysnąłem się i rozkaszlałem po raz ostatni.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;KONIEC&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3800988067006869609-6635923066115231162?l=to-sie-nie-uda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://to-sie-nie-uda.blogspot.com/feeds/6635923066115231162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://to-sie-nie-uda.blogspot.com/2010/04/to-sie-nie-uda-studia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3800988067006869609/posts/default/6635923066115231162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3800988067006869609/posts/default/6635923066115231162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://to-sie-nie-uda.blogspot.com/2010/04/to-sie-nie-uda-studia.html' title='To się nie uda: studia'/><author><name>ToSięNieUda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04475975111922210316</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3800988067006869609.post-7523503464065545790</id><published>2010-04-14T13:29:00.000-07:00</published><updated>2010-04-14T13:44:06.399-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hello world'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='studia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='to się nie uda'/><title type='text'>Hello world</title><content type='html'>Witam serdecznie wszystkich Was, którzy jeszcze tego bloga nie czytacie. Idea jest jednak taka, że zaczniecie. Dlatego już teraz zapraszam do lektury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakiś czas temu skończyłem pisać swoje pierwsze opowiadanie. Dałem je do przeczytania wszystkim znajomym co do których byłem absolutnie pewien, że nie znajdą nic negatywnego o sobie w tekście. Po czym opowiadanie wydrukowałem i położyłem na półce. I poczułem się zawiedziony. Bo nawet jeśli pisanie samo w sobie jest fajne i sprawia dużo radości, to jednak gdy już się pisać skończy, to chciałoby się, by ktoś to przeczytał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak oto powstał ten blog.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za chwilę wrzucę pierwsze opowiadanie w całości, tylko je trochę ogarnę. Na zachętę dodam, że opinie znajomych były pozytywne, chociaż znalazło się również trochę błędów, ale o tym później. Opowiadanie nosi tytuł "To się nie uda: studia" i opowiada w dużej mierze o mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam do czytania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3800988067006869609-7523503464065545790?l=to-sie-nie-uda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://to-sie-nie-uda.blogspot.com/feeds/7523503464065545790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://to-sie-nie-uda.blogspot.com/2010/04/hello-world.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3800988067006869609/posts/default/7523503464065545790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3800988067006869609/posts/default/7523503464065545790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://to-sie-nie-uda.blogspot.com/2010/04/hello-world.html' title='Hello world'/><author><name>ToSięNieUda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04475975111922210316</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
